Where there is a will, there is a way

No i udało się!!!

Niby nic takiego, ale fakt że leżąc pod kalabryjskim słońcem i sącząc spritza, mogę tworzyć nowe wpisy sprawił, że poczułem dumę, jak świeżo upieczeni rodzice z pierwszego beknięcia swojego dziecka. Teraz dopiero poczułem się częścią globalnej rzeczywistości. Wszystko jak w domu. W tablecie blog, w sklepie na półce Heineken, tylko sąsiada brakuje, widoki inne, morze cieplejsze i wszędzie czerwona cebula. Cipolla rosa, bo o niej mowa, jest królową Kalabrii. Dostępna wszędzie i pod każdą postacią- marynowana, duszona, smażona, pieczona, w formie dżemu, pesto i konfitur. Jak zobaczę jutro w sklepie budyń o smaku wyżej wymienionej lub perfumy to się też nie zdziwię. Pewnie w czopkach też robią, jak ktoś ma wrażliwy żołądek….

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Beknięcie pierwszego dziecka jest the best🥰😍👍💪👌😂

Pozostaw odpowiedź Gosia Anuluj pisanie odpowiedzi

Close Menu