Where there is a will, there is a way

Ok, jak o mnie, to o mnie...

Cześć, fajnie, że jesteś 😊

To ja, Zachar. Gość, którego mijasz na ulicy, w tramwaju, czy na piętrze korpolandu. Któregokolwiek. Pewnie się widzieliśmy lub mijaliśmy, z jednym okiem obserwującym drogę na wprost, a drugim wlepionym w ekran smartfona. Może kiedyś pogadamy, a może wpadniesz tu i poczytasz. Z jednego i z drugiego będę bardzo rad 😊

Prywatnie ojciec Córeczki, partner Partnerki. Kolega dorastającego młodziana, fan rowerów, oglądania świata i języka angielskiego. Optymista.

Zdarza mi się zakląć soczyście od czasu do czasu. Trochę, ale tylko dlatego, że uważam ten rejestr słownictwa za część kulturowego dziedzictwa, tak jak pozostała liryka, epika i dramat. Równie warto jest znać słowa jak apostazja czy chondromelacja, jak k..a mać i ch..j i mysz 😊 Choć mysz to chyba nie przekleństwo. Nie jestem pewny – do rozważenia… Ale świerzop to już na pewno 😉

Tysiąc razy układałem sobie w głowie co napiszę w rubryce „o mnie” i zawsze wydawało mi się to świetne, albo przynajmniej bardzo dobre (widziałem jak czytając tarzasz się ze śmiechu, bądź popadasz w zadumę nad kwiatem mych myśli). Teraz, kiedy wziąłem komputer i zacząłem pisać, wszystkie złote myśli, bonmoty i skrócone recepty na życie spieprzyły, a ja brnę przez klawiaturę z poczuciem, że miało być lekko i elokwentnie, a jest jak jest. Ot, życie.  

Ale w życiu chodzi też o to, żeby się nie poddawać (będzie z nutą filozoficzną nieuchronnie, ale pamiętaj że jestem nieuleczalnym optymistą), więc jeśli dzięki moim wpisom pojedziesz w podróż życia, przebłagasz żonę / partnerkę / męża / partnera za jakieś niecne występki, wynajmiesz tanio auto, kupisz część do roweru, bądź zobaczysz w trawie krasnoludka, to znaczy, że chyba było warto…

Niedawno wpadłem na pomysł, żeby pisać bloga. Trochę o życiu, trochę o podróżach i wyprawach rowerowych, które uwielbiam (jak i poprzednie dwie rzeczy). W ogóle jestem wielkim fanem wypraw organizowanych samodzielnie, daje mi to sporo satysfakcji. Jedziesz gdzie chcesz. Jak nie chcesz, nie jedziesz. Planujesz sam, patrzysz i widzisz to co jest, a nie to co opisuje internetowa encyklopedia. Westchniesz z zachwytu tam gdzie chcesz, a nie tam gdzie powinieneś.

Jeśli zechcesz spojrzeć na świat moimi oczami – #OkiemZachara😊 będzie mi niezwykle miło, a może
i Tobie jakoś tam się spodoba. Who knows…

Chciałbym, żeby pisanie bloga było odskocznią od codzienności, taką krainą po drugiej stronie lustra (lub chociaż chillout roomem w korporacji). Zobaczymy, czy to się uda. Jeśli czytając się uśmiechniesz lub pomogę Ci jakoś w Twojej podróży – będzie mi bardzo miło. Będę też trochę pisał o naszej grupie rowerowej #ZajaraniRowerem.

To co, zaczynamy?

To ja i nasz pieszczoch Coco vel Koko. Nie Chanel raczej 🙂

Close Menu